NOWOŚĆ Adwent w wielkim mieście. Rozważania adwentowe na każdy dzień Zobacz większe

Adwent w wielkim mieście. Rozważania adwentowe na każdy dzień

Nowy

ks. Radosław Rychlik

: Biblioteka duszpasterza
: Kazania, Homiletyka
: Książki

12,00 zł

Opis

Jak dzisiaj, we współczesnym świecie, dobrze przeżyć Adwent? Jak prostować swe życiowe drogi, skoro myślimy tylko o pracy, planie wynikowym, kolejnej podróży, zakupach? Odpowiedź daje ks. Radosław Rychlik w swych rozważaniach adwentowych, ukazując głos Proroka wołający na pustyni zatłoczonych ulic, centrów handlowych i otwartych przestrzeni szklanych biurowców.

Więcej informacji

ISBN 978-83-7793-614-6
rok wydania 2018
ilość stron 74
format A5

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Adwent w wielkim mieście. Rozważania adwentowe na każdy dzień

Adwent w wielkim mieście. Rozważania adwentowe na każdy dzień

Spis treści

Poniedziałek I tygodnia Adwentu – Inny świat


Wtorek I tygodnia Adwentu – Drabina sukcesu


Środa I tygodnia Adwentu – Podaż i popyt


Czwartek I tygodnia Adwentu – Ubezpieczenie na życie


Piątek I tygodnia Adwentu – Ukryta prawda


Sobota I tygodnia Adwentu – Niewygodny a potrzebny


Poniedziałek II tygodnia Adwentu – Przyjaciel jak lekarstwo


Wtorek II tygodnia Adwentu – Wolna wola


Środa II tygodnia Adwentu – Lekarz duszy


Czwartek II tygodnia Adwentu – Ludzie gwałtowni


Piątek II tygodnia Adwentu – Zawsze źle


Sobota II tygodnia Adwentu – Problem prawdy


Poniedziałek III tygodnia Adwentu – Posłannictwo Kościoła


Wtorek III tygodnia Adwentu – Moja doskonałość


Środa III tygodnia Adwentu – Algorytmy


Czwartek III tygodnia Adwentu – Boży zamysł


Piątek III tygodnia Adwentu – Płonąć i kopcić


17 grudnia – Anonimowość


18 grudnia – Opatrzność czuwa


19 grudnia – Skuteczność modlitwy


20 grudnia – Zaufanie


21 grudnia – Dać siebie


22 grudnia – Radość


23 grudnia – Ręka Pańska


24 grudnia – Koniec

 

Fragment

Poniedziałek I tygodnia Adwentu

Inny świat

       Świat, w którym żyjemy, bardzo szybko się zmienia, a my te zmiany równie prędko akceptujemy. Jeszcze nie tak dawno godzina 16.00 czy 17.00 wyznaczała koniec pracy zawodowej. Dziś to szczyt realizacji swych obowiązków. Pamiętamy czasy, kiedy kupowaliśmy kartki świąteczne czy imieninowe, pocztówki i widokówki, aby przesłać pozdrowienia i życzenia, dziś króluje SMS. Obiad spożywany o stałej porze każdego dnia tygodnia z rodziną to wspomnienie naszego dzieciństwa. Dziś dobrze, kiedy uda się razem zasiąść do stołu w sobotę i niedzielę. Czas, który nasi rodzice przeznaczali na pracę zawodową, nijak się ma do dzisiejszego harmonogramu dnia pracownika dużej firmy, a na pewno korporacji. Telefon w ręce człowieka jest tak powszedni, że zastępuje już karty płatnicze i komputery, a telegramu już nie zamówimy. Żyjemy nowocześnie i szybko. Marzymy o szczęściu, bogactwie i sukcesie. Daliśmy sobie wmówić, że wartość człowieka zależy od jego wyglądu, stanowiska i majętności.
       Tak samo mógł uważać setnik z dzisiejszej Ewangelii. Był zamożny, miał władzę i poważanie. Po ludzku osiągnął wielki sukces. Lecz w konfrontacji z chorobą swego wiernego sługi był bezradny. W zetknięciu się z cierpieniem i kruchością ludzkiego życia zrozumiał, że bez Boga człowiek nic nie zdziała. Dlatego prosi Pana Jezusa o pomoc. Prosi o ratunek dla swego chorego służącego i wierzy, że Mistrz z Nazaretu ma w sobie moc dokonania cudu uzdrowienia. Ta niezachwiana wiara zostanie nagrodzona, a chory – uzdrowiony. Okazało się, że nie nowinki cywilizacyjne, bogactwo ani kariera przyniosły ratunek choremu, lecz otwartość serca jego przełożonego, który zawierzył Jezusowi Chrystusowi.
       Rozpoczynamy kolejny w naszym życiu Adwent. Jakże on inny od naszych dziecięcych Adwentów. Nie tylko dlatego, że nie przynosimy na Msze św. roratnie lampionów, którymi oświetlaliśmy kapłanowi drogę do ołtarza. Nie tylko dlatego, że nie bierzemy udziału w losowaniu figurki Dzieciątka Jezus czy Matki Bożej. Nie dlatego też, że na kolorowych karteczkach nie przynosimy do świątyni swych dobrych uczynków. Nasz Adwent nie zmienił się tylko i wyłącznie w związku z naszą dorosłością. Adwent przez wieki bowiem jest ten sam, niezmienny. To głos Jana Chrzciciela, „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!” (Łk 3,4). To wezwanie, aby przypomnieć sobie o Bogu w świecie, w którym żyjemy.
       Dziś jednak świat zapomina o Bogu. Katolicy wypierają Pana ze swego myślenia. Daliśmy się uwieść wielkiemu miastu z jego ofertą szybkiego, bogatego życia. Daliśmy się uwieść ofercie życiowego sukcesu, które nie jest związane z uczciwością. Daliśmy się uwieść pokusie łatwego szczęścia, którego źródłem wcale nie jest pokój serca, szlachetność i uczciwość, lecz wyrachowanie, przebiegłość i skuteczność działania. Uwierzyliśmy, że wartość człowieka mierzona jest miesięczną, kwartalną lub roczną sprzedażą produktów. Plany wynikowe przydzielone przez przełożonych stały się większą świętością niż Boże przykazania. Nagrodą zaś za sumienne wywiązanie się ze swych obowiązków będzie premia, za którą kupić będzie można drogie prezenty.
       Jakże więc prostować swe życiowe drogi, skoro myślimy tylko o pracy? Jakże myśleć o prostowaniu relacji z drugim człowiekiem, skoro uważamy, że drogim prezentem kupimy miłość, przyjaźń, wybaczenie? Jakże upominać się o dobre uczynki, skoro najważniejsza jest skuteczność czynów, a ona nieraz prowadzi przez wyrachowanie? Jakże mówić o przygotowaniu się na spotkanie z Bogiem, skoro w naszym życiu jest coraz mniej miejsca na sprawy Boże? To jest Adwent w wielkim mieście. Głos Proroka wołający na pustyni zatłoczonych ulic, centrów handlowych i otwartych przestrzeni szklanych biurowców.
       Przed wiekami wielu ten głos ignorowało i nawet nie zauważyli, że obok nich w judzkim Betlejem narodził się Mesjasz Pan. Ci jednak, którzy go posłyszeli, odnaleźli prawdziwy sens życia. Przed wiekami wielu Pana Jezusa nie zauważało, mieli ważniejsze sprawy niż słuchanie Mistrza z Nazaretu. Setnik Go usłyszał, zawierzył i został za to nagrodzony. Wielu przed wiekami w Synu Bożym widziało wroga, bo chciał zmienić ich pogmatwany, zakłamany świat. Inni mieli już dość ciemności zła, kłamstwa i zdrad. Otwarli swe serce na Dobrą Nowinę, pozwolili Bogu działać w swym życiu i odnaleźli pokój, którego świat dać nie może.
       Rozpoczynamy Adwent w wielkim mieście. Adwent w korporacji i centrum handlowym. Adwent na zatłoczonych ulicach i zakorkowanych drogach. Adwent w świecie, w którym nie ma już miejsca dla Boga. Potrzeba wielkiej determinacji, aby duchowo przeżyć dziś Adwent. Lecz ten wysiłek będzie nagrodzony. Tak potrzebował wielkiej determinacji setnik, aby uwierzyć Chrystusowi. Tamten wysiłek też został nagrodzony. Z nami nie będzie inaczej.



Wtorek I tygodnia Adwentu

Drabina sukcesu

       Jak świat światem człowiek pragnie sukcesu. W przeciągu dziejów ludzkich to słowo zastępowane było innymi. Władza, bogactwo, sława, rodzina, miłość, wiedza – toż to wszystko sukces. Spełnianie marzeń i odkrycia naukowe, medale olimpijskie i Nagrody Nobla to niezaprzeczalny sukces. Podbój nowych ziem i panowanie nad wrogami, zaprowadzanie pokoju i odbudowa zniszczonych ziem. To jest sukces. Miłość małżeńska i rodzicielska, poważanie i szacunek w towarzystwie to także sukces.
       Co dziś jest sukcesem? Co dziś jest spełnieniem marzeń i wyznacznikiem dobrze przeżytego życia? Jakie cele stawia sobie człowiek żyjący w wielkim mieście? Czego w życiu pragniemy i dla jakich wartości jesteśmy w stanie poświęcić bezcenny czas, zdrowie, a nawet życie? Z jednej strony odpowiedź wydaje się być naturalna i oczywista. Rodzina i miłość – to nasze marzenia. Spokój i zgoda, szacunek i poczucie bezpieczeństwa – tego pragniemy. Lecz nasze życie weryfikuje te wnioski. Współczesny świat oczekuje od nas innego sukcesu. Nasi przełożeni w pracy dają nam do wykonania inne zadania i rozliczają nas z zupełnie odmiennych efektów. Dziś liczy się pieniądz i władza, tylko to. Liczy się awans i dla niego można poświęcić praktycznie wszystko.
       Nie wierzysz? Zaprzeczasz? To dlaczego jest tak wielu samotnych ludzi, z burzliwą przeszłością, naznaczonych zniszczoną miłością? Dlaczego jest tak wiele dzieci, którym nie brakuje niczego poza troską i zainteresowaniem ze strony rodziców? Dlaczego tak wiele osób przeżywa swoją starość w samotności? Dlaczego prawdziwa przyjaźń tak rzadko dziś występuje? Dlaczego zagłuszamy swe serca zakupami, głupkowatymi zabawami, zgiełkiem zawodowych imprez towarzyskich? Dlaczego ludzie coraz częściej Boże Narodzenie i Wielkanoc przeżywają w luksusowych hotelach, choć w głębi serca tęsknią za prostymi, lecz serdecznymi i rodzinnymi świętami? Dlaczego uznając, że mamy do wszystkiego prawo, szukamy usprawiedliwienia dla swych czynów? Dlaczego odnosząc coraz większe sukcesy tak często stajemy się coraz bardziej samotni?
       Uwierzyliśmy, że sukcesem jest rozwój zawodowy i materialny dobrobyt. Uciszyliśmy potrzeby swej duszy, zagłuszyliśmy swe serca głodne szczerej, bezinteresownej pomocy. Dlatego nasz świat sukcesu wcale nie przynosi szczęścia i radości. „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Łk 10,21). Tymi słowami Pan Jezus przypomina nam dzisiaj, czym jest prawdziwy sukces. My w głębi serca też wiemy, czym jest prawdziwe szczęście i życiowe spełnienie. Lecz z całych sił bronimy się przed tym, aby nie przyjmować tej prawdy.
       W zgiełku ulicy, kołowrocie biur, hałasie centrów handlowych trudno usłyszeć ten głos. On odzywa się dopiero w ciszy. Ten głos da się dopiero usłyszeć, gdy zamilkniemy i odgrodzimy się od otaczającej nas wrzawy. My w głębi serca pragniemy miłości i wewnętrznego spokoju. Pragniemy akceptacji i poczucia, że jest obok nas osoba, która w trudnościach wesprze. My chcemy patrzeć odważnie w lustro i nie wstydzić się innym spojrzeć w twarz. Tęsknimy za zrozumieniem naszych słabości oraz wyrozumiałością, gdy popełniamy błędy. Nasza dusza pragnie Boga, a my w głębi serca wiemy, że tylko On, Chrystus Pan, może dać nam to wszystko, czego świat zapewnić nam nie potrafi. Sukces osiągają zaś w życiu ci, którzy to zrozumieją.
       Pięknie, że rozwijamy swe zdolności. Godne pochwały są nadgodziny w pracy, które zostały zauważone i nagrodzone awansem. Dobrze, że stać nas na niekonieczne zakupy w centrum handlowym. Miło jest każdemu, kto otrzymał premię za swe wyniki. Lecz jeszcze większą radość odczuwać będziesz, gdy tymi sukcesami będziesz mógł się pochwalić w domu, w którym czeka na ciebie kochająca rodzina. Gdy uczciwie zarobione pieniądze będziesz mógł wydać na podjęcie przyjaciół, na których zawsze możesz liczyć. W ciszy serca radować się będziesz tym, że nie masz na sumieniu ludzkiej krzywdy. To jest sukces. To jest osiągnięcie.
       Tegoroczny Adwent ma nas zachęcić do refleksji nad życiem i naszym miejscem we współczesnym świecie. Ten czas nie jest pisaniem listy prezentów, które trzeba kupić. To czas na pytanie o cel swego życia. To czas na uświadomienie sobie, że w tym zagonionym świecie, w którym przyszło nam żyć, jest obok mnie Pan Bóg. Adwent ma nam przypominać, że obok wszystkich innych życiowych sukcesów, najważniejszym i pierwszym winna być świętość. Ten, kto to zrozumie, już osiągnął sukces. Lecz do tego potrzeba prostoty serca. Mądrzy bowiem i przewidujący myśleć będą o karierze, której dziś się oddają. Ludzie prostego serca wiedzą zaś, że wszystkie, nawet najwspanialsze sukcesy tego świata trzeba będzie zostawić i stanąć przed Bogiem. Tam zaś sukcesem będzie wiara poparta uczynkami miłości bliźniego.

 

Do pobrania

Adwent w wielkim mieście

Rozważania adwentowe na każdy dzień

Do pobrania (153.37k)