Ewolucja i stworzenie. Przedmowy i słowo wstępne ks. prof. Michał Heller Zobacz większe

Ewolucja i stworzenie. Przedmowy i słowo wstępne ks. prof. Michał Heller

Nowy

Ernan McMullin

: OBI
: Książki

9,90 zł

Opis

Nowożytne nauki przyrodnicze posiadają kilka organizujących je, prostych idei; jedną z nich jest idea ewolucji; zgodnie z nią każdy naturalny rodzaj rzeczy stał się tym czym jest, przebywając długą drogę stopniowego rozwoju (...). w chrześcijańskiej tradycji teologia również pracuje w oparciu o kilka podstawowych idei; jedną z nich idea stworzenia, zgodnie z którą wszechświat w swoim istnieniu zależy od transcendentnego Boga. Te dwie idee nadal na siebie oddziaływują” – są to pierwsze zdania przedmowy do tomu Evolution and Creation, zaś książka, którą tutaj prezentujemy stanowi przekład wstępnego rozdziału do niego pióra E. McMullina. Niezwykła rzeczowość, krytycyzm autora połączony z szerokością spojrzenia i głębokie oparcie o historyczne realia są wystarczającą gwarancją właściwego przedstawienia tej wciąż budzącej kontrowersje tematyki

Więcej informacji

ISBN 978-83-733238-6-5
rok wydania 2006
typ wydania1 3
ilość stron 133
format A5

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

Ewolucja i stworzenie. Przedmowy i słowo wstępne ks. prof. Michał Heller

Ewolucja i stworzenie. Przedmowy i słowo wstępne ks. prof. Michał Heller

Spis treści

Przedmowa do wydania polskiego

WSTĘP

Nowy nastrój umysłu
Darwinowskie rocznice
Horyzonty doktryny
Ewolucja czasu

EWOLUCJA I STWORZENIE

Dwa poglądy
Ewolucja: wczesna historia
Stworzenie
„Przyczyny zalążkowe" Augustyna
Akwinata o stworzeniu.
Nowy sposób naukowego wyjaśniania
Powstanie fizykoteologii
Długa skala czasu
Postscriptum

EWOLUCJA I FILOZOFIA

EWOLUCJA I FIZYKA

EWOLUCJA I POLITYKA
 

Fragment

EWOLUCJA I STWORZENIE

1. Dwa poglądy

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech nowo po-wstałej wiary chrześcijańskiej, rozprzestrzeniającej się w Base-nie Śród-ziemnomorskim przed blisko dwoma tysiącami lat, stanowiło wy-obrażenie Boga jako „Stwórcy” wszechświata, odpowiedzialnego za wszystko, co istnieje. Odrzucone zostały popularne w tym czasie dualizmy, przedstawiające świat jako arenę walki między równomiernie rozłożonymi mocami dobra i zła. Materia miała być odtąd traktowana już nie jako nieza-leżne źródło cierpienia i grzechu, lecz jako dzieło Bożego stworzenia. Zamiast być wiecz-nym, jak utrzymywało wielu greckich filozofów, kształtowany przez Boga wszechświat wyłaniał się w sposób stopniowy.
Obrońcy wcześniejszych poglądów nie zostali jednak tak ła-two przekonani. Manichejczycy IV wieku na przykład wy-śmiali opis stworzenia znajdujący się w pierwszych rozdzia-łach Księgi Rodzaju jako dziecinny i nie warty poważnego traktowania. Do-szukiwali się w nim wielu sprzeczności, takich jak pojawienie się światła przed powstaniem jego źródeł (Słońca i Księżyca). W czasie, kiedy młody Augustyn zdecydował się porzucić manicheizm i powrócić do wiary swojego dzieciństwa, zarzuty wymie-rzane wówczas przeciwko chrześcijańskiemu wyobrażeniu Boga jako Stwórcy, a w szczególności przeciwko kosmogonii Księgi Ro-dzaju, stanowiły przeszkodę, której nie można było ignorować. Rzucone wyzwanie miało doprowadzić nie tylko do rozwinięcia teologicz-nego ujęcia relacji stwórczej, lecz także do opracowania zbioru za-sad, pomocnych przy interpretacji tekstów, podobnych do Księgi Rodzaju, które z jednej strony domagały się uznania ich obja-wionego charakteru, a jednocześnie, z drugiej, wydawały się nierzadko stać w sprzeczności z niektórymi dobrze potwierdzonymi przekonaniami dotyczącymi świata.
Wykorzystując metodę alegoryczną, Augustyn dwukrot-nie próbował wyjaśnić dyskutowany tekst z Księgi Rodzaju. Nie był jednak zadowolony z rezultatów swoich wysiłków. Ostatecznie, po czternastu latach pracy, w roku 415, ukończył De Genesi ad Litteram, dzieło stanowiące szczegółowe studium wszy-stkich rzekomych sprzeczności, rozważające teksty w perspekty-wie „właściwego im sensu historycznego”. Zawie-rało ono również liczne przepisy odnoszące się do sposobu traktowania tego typu sprzeczności. Wśród tych przepisów znajdował się jeden, który miał zwrócić na siebie uwagę przy-szłych pokoleń, a w sposób szczególny Galileusza, kiedy ten ponad tysiąc lat później stanął wobec podobnego co Augustyn wyzwania. Ilekroć zaist-nieje konflikt pomiędzy dosłowną in-terpretacją jakiegoś tekstu biblijnego a prawdą dotyczącą przyrody, udowodnioną przy po-mocy wiarygodnych argu-mentów, chrześcijanin powinien poddać tekst biblijny reinter-pretacji metaforycznej. Ponieważ rzeczy-wisty konflikt między dwoma źródłami prawdy, jakimi są obja-wienie oraz odpo-wiednio przez nas sprawdzona prawda o świecie, jest czymś niemożliwym, możemy przypuszczać, że w chwili, gdy posia-damy pewność co do naszej wiedzy naturalnej i jednocześnie stoimy wobec będącego z nią w pozornym konflikcie tekstu biblij-nego, powinniśmy ten tekst interpretować w taki sposób, aby tę sprzeczność wyeliminować.
Tak sformułowana zasada, jak miał się przekonać Galile-usz, po-siadała pewne braki . Niemniej jednak możemy ją dzi-siaj sfor-mułować w taki sposób, aby stanowiła ona dla współ-czesnego chrześcijanina właściwą wskazówkę. Jeśli zaistnieje po-zorny konflikt między dobrze uzasadnioną teorią naukową i ja-kimś punktem doktryny chrześcijańskiej, to chrześcijanin po-winien z dużą starannością przeanalizować racje przema-wiające za tą doktryną. Postępując w podobny sposób, może się okazać, że wiedza naukowa przyczyni się do ponownego, bardziej ade-kwatnego wyrażenia tej doktryny.
Zakłada się tu oczywiście, że doktryna chrześcijańska po-winna być traktowana w sposób poważny jako odnoszące się do świata stanowisko poznawcze. Nie mniej ważne jest także inne założenie, orzekające, iż doktryna ta nie jest nam dana raz na zawsze, lecz jest zdolna do ciągłego rozwoju. A jednym z istotniejszych źródeł tego rozwoju są bodźce płynące ze strony nauk o przyrodzie i o człowieku. W duchu tej neoaugustyń-skiej za-sady zostały zebrane eseje składające się na niniejszą książkę. Ich przedmiotem jest relacja, jaka zachodzi między teologiczną dok-tryną o stworzeniu i implikacjami teorii ewo-lucyjnych, leżących u podstaw znacznej części współczesnych nauk przyrodniczych. Problem ten byłby zapewne frapujący dla Augustyna i to nie tylko dlatego, że bardziej aniżeli który-kolwiek inny myśliciel usi-łował opracować zagadnienie stwo-rzenia, lecz także dlatego, po-nieważ – jak to zobaczymy póź-niej – sam sympatyzował z roz-wojowym ujęciem początków.
Wychodząc z założenia, że pojęcia ewolucji i stworzenia są w gruncie rzeczy zgodne ze sobą, jesteśmy od samego po-czątku przekonani, iż tak zwana „nauka o stworzeniu” (cre-ation science), która w ciągu ostatniego dziesięciolecia spotkała się z żywym odzewem w Stanach Zjednoczonych, jest po pro-stu odejściem od za-sadniczej linii poszukiwań. Ponieważ tak zwani „kreacjoniści” zakładają, że obie te doktryny nie są ze sobą zgodne, stanowiąc wyraz dwóch radykalnie różnych tłumaczeń powstania świata oraz jego zawartości, więc tylko jedno z nich może być uznane za prawdziwe. Swoje wrogie nastawienie wobec teorii ewolucji opierają oni na przekonaniu o jej niezgodności ze słowami Pisma Świętego oraz całością światopoglądu chrześcijańskiego.
Żaden z esejów zawartych w tej książce nie porusza kon-tro-wersji związanej z ruchem kreacjonistycznym nie tylko z tego powodu, iż doczekała się ona wyczerpującego omówienia w in-nych licznych książkach i artykułach , lecz przede wszystkim ze względu na to, że cały wysiłek tego ruchu w Stanach Zjednoczonych zakłada radykalną niezgodność ewolucji i doktryny stworzenia. Natomiast eseje, które znajdują się w tej książce, będą stanowić dobry dowód na to, iż obie te doktryny nie są bynajmniej sprzeczne ze sobą; co więcej, mogą być trakto-wane jako wzajemnie dopełniające się w sposób istotny. Tym niemniej poświęcenie paru słów niefortunnemu epizodowi związanemu z „naukowym kreacjonizmem” może okazać się cenne, dlatego też powrócę jeszcze do tego zagadnienia później.
W tym wprowadzającym eseju zależy mi na tym, aby przyj-rzeć się najpierw osobno obu pojęciom, ewolucji i stworze-nia, a następnie zastanowić się w sposób jak najbardziej ogólny nad tym, jak te pojęcia są ze sobą powiązane, jakie występują między nimi napięcia oraz gdzie, być może, mogą się one wza-jemnie dopełniać. W ten sposób czytelnik będzie przygotowany do przejścia w obszar dalszych, bardziej szczegółowych, analiz.