SŁOWO NA DROGĘ Część I. Rok A Zobacz większe

SŁOWO NA DROGĘ Część I. Rok A

Nowy

ks. Piotr Łabuda

: Biblioteka duszpasterza
: Homiletyka
: Książki

12,00 zł

Opis

Autorem pierwszej części zbioru homilii, w której zamieszczone zostały rozważania na dni powszednie tygodni Adwentu jest ks. Michał Bednarz. Autorem homilii na niedziele i święta jest ks. Ryszard Podstołowicz. Cechą charakterystyczną tych rozważań i homilii jest mocne osadzenie w Biblii i codziennym życiu chrześcijanina.

Więcej informacji

ISBN 978-83-733249-8-5
rok wydania 2007
ilość stron 79
format A5

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

SŁOWO NA DROGĘ Część I. Rok A

SŁOWO NA DROGĘ Część I. Rok A

Spis treści

Słowo wstępne

Rozważania na Adwent
Ks. Michał Bednarz

I tydzień Adwentu

II tydzień Adwentu

III tydzień Adwentu

IV tydzień Adwentu

Homilie na niedziele i święta
Ks. Ryszard Podstołowicz

I Niedziela Adwentu

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

II Niedziela Adwentu

III Niedziela Adwentu

IV Niedziela Adwentu

Uroczystość Narodzenia Pańskiego – Pasterka

Uroczystość Narodzenia Pańskiego

Święto Świętego Szczepana

Niedziela Świętej Rodziny

Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki – Nowy Rok

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Niedziela Chrztu Pańskiego
 

Fragment

Niedziela Świętej Rodziny

Syr 3,2-6.12-14; Ps 128; Kol 3,12-21; Mt 2,13-15.19-23

W czasie burzy szukamy schronienia, a w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia – ratunku. Czasami to poszukiwanie ocalenia realizuje się po prostu przez ucieczkę – byle prędzej, byle dalej od niebezpieczeństwa. Nie zawsze jest to wyjście skuteczne; nierzadko – tchórzliwe. Ale często należy uciekać, bo życie ludzkie to największe dobro ziemskie i narażać je niepotrzebnie jest czymś złym. Sam Zbawiciel wskazał swym wyznawcom: „Gdy was będą prześladować w jednym mieście, uciekajcie do drugiego”. Tylko obrońcom miasta oblężonego przez wroga nie godzi się uciekać. Na śmierć można, a nieraz trzeba się narażać w obronie wielu wartości ludzkich. Kiedy indziej – trzeba po prostu uciekać, w pośpiechu, niekiedy daleko…
Rodzice, jeżeli już uciekają, to nigdy sami, lecz zawsze
z dziećmi. Zatroskani, bojący się o życie dzieci bardziej niż własne. Ta obawa nie pozwala im spocząć. Są gotowi uciekać bez snu i posiłku, w upale i mrozie. Daleko, nawet na krańce świata – byle ocalić swoje dziecko.
W Ewangelii mamy dziś opis ucieczki w niebezpieczeństwie śmierci. Ucieczki z Dzieckiem. Dalekiej, do innego kraju. Nie było tu paniki, bo Niebo ostrzegło w porę, ale trzeba było się śpieszyć. Przyszło ostrzeżenie skierowane do Józefa: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu, bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić” (Mt 2,13). I Józef czyni, co trzeba: zaraz, tej samej nocy zaczyna się ucieczka przed długą ręką krwawego Heroda.
Nie powstrzymuje Świętych Małżonków perspektywa dalekiej i uciążliwej drogi z małym Jezusem. A uciekających mogła trapić obawa, czy to małe Dziecię, dane im z Nieba pod ochronę, zniesie trudy wędrówki. Tak nagle, bez przygotowania, bez zapasów – ruszają, zdani na Bożą opiekę. Ufają, że ta opieka będzie im towarzyszyć, ale mimo to zapewne nie jest im łatwo pośród obcych, w czasie długiej wędrówki. Nie patrzą jednak na trudności podróży. Porzucają dom, a w nim to wszystko, co bliskie. Podejmują daleką drogę i… przetrwają największe jej niewygody, dojdą do Egiptu, „domu niewoli narodowej”, który dla nich w ucieczce staje się „domem schronienia”. Tam będzie bezpiecznie, choć wcale niełatwo.
Ucieczka Najświętszej Rodziny do Egiptu jest dowodem, że została ona włączona przez Boga najściślej w dole i niedole rodzin ludzkich, narażonych na różne trudności i biedy. Nie szczędził Jej Bóg bolesnych doświadczeń; nawet takich, jak strach o życie dziecka, poniewierka w obcym kraju. Opis ucieczki do Egiptu może działać uspakajająco na rodziców przepełnionych lękiem o życie dziecka i jego prawdziwe dobro. Co więcej, jest tu zachęta, by bronić dziecko, by strzec i chronić z największą troską jego życie. Życie każdego dziecka – także nienarodzonego. Nawet wtedy, gdy wszyscy usprawiedliwiają zabicie czy też do niego zachęcają. Tego uczy Maryja, Dziewica Matka, chroniąca z największą troską Dziecię, które chcą zabić.
Dzisiaj, kiedy obchodzimy uroczystość Najświętszej Rodziny z Nazaretu, widzimy jak wygląda idealna rodzina. Idealna, bo tworzyli ją idealni ludzie – nie ulega wątpliwości. To, że Chrystus jest Bogiem, że Maryja jest niepokalanie poczęta, a Józef jest wyjątkowym człowiekiem, to wszystko czyni Rodzinę nazaretańską niepowtarzalną. A skoro przypominamy sobie dzisiaj ów wzór, to po to, aby nasi ojcowie i matki w naszych domach (to znaczy w jakiś sposób my wszyscy) poprzez kontakt z Ojcem w niebie i z Matką Niepokalaną, zacieśniając z Chrystusem więź poprzez częstą Komunię św., mogli dać swoim dzieciom przedsmak tego, kim jest sam Bóg… A „Bóg jest Miłością”! Jeśli tego nie potrafimy uczynić, wszelkie metody wychowawcze stają się tresurą, która bardzo często kończy się katastrofą. Człowiek bowiem, choć wie, dokąd idzie, musi wiedzieć, jaki jest ostateczny kres jego drogi: że wszyscy idziemy do Ojca w niebie, który ma w nas rozpoznać swoje dzieci, a my w Nim mamy rozpoznać swego Ojca. Tego Ojca, do którego codziennie się zwracamy, mówiąc „Ojcze nasz”.
I spotkać Chrystusa, Tego, którego uczniami już tutaj, na ziemi, wszyscy jesteśmy.
Dlatego módlmy się podczas tej Mszy św. za nasze rodziny, by choć w części były świadome swojej wielkiej odpowiedzialności za Miłość w tym świecie, w którym ukazuje się ludziom różne modele życia rodzinnego. My mamy swój: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Bo jak pisał św. Augustyn: „Jeśli widzisz miłość – widzisz Trójcę”. Kto potrafi żyć tym życiem, dotyka istoty wiary chrześcijańskiej, wyrażonej w słowach Pierwszego Listu św. Jana: „Bóg jest Miłością, kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4,6).