KOŚCIELE, WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! REFLEKSJE DUSZPASTERSKIE O KOŚCIELE W EUROPIE NA PRZYKŁADZIE NIEMIEC I POLSKI Zobacz większe

KOŚCIELE, WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! REFLEKSJE DUSZPASTERSKIE O KOŚCIELE W EUROPIE NA PRZYKŁADZIE NIEMIEC I POLSKI

Nowy

ks. Roman Stafin

: Książki

20,00 zł

Opis

Autor dzieli się swoim bogatym doświadczeniem na temat życia i pracy Kościoła w Europie, ukazując w sposób pogłębiony jego stan i problemy. Próbuje także odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób Kościół ma budować w tej rzeczywistości Królestwo Boże, jak sprawić aby człowiek zatęsknił za ziarnem Bożego Słowa, za odkryciem Boga na nowo i głęboko? O tym jest mowa w tej książce; o sposobie i jakości uprawiania gleby ludzkich serc przez posługę Kościoła w XXI wieku; o realizacji wezwania Jezusa Chrystusa: „Wypłyń na głębię” (Łk 5,4).

Więcej informacji

ISBN 978-83-733241-5-2
rok wydania 2007
ilość stron 267
format A5

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

KOŚCIELE, WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! REFLEKSJE DUSZPASTERSKIE O KOŚCIELE W EUROPIE NA PRZYKŁADZIE NIEMIEC I POLSKI

KOŚCIELE, WYPŁYŃ NA GŁĘBIĘ! REFLEKSJE DUSZPASTERSKIE O KOŚCIELE W EUROPIE NA PRZYKŁADZIE NIEMIEC I POLSKI

Spis treści

UPRAWIĆ ZIEMIĘ...
1. KOŚCIELE W EUROPIE
Gdzie jest Bóg?
Niepotrzebny Kościół?
Sztuka rezygnacji
Nowe struktury
Znaki odnowy
Dokąd Kościół?
2. BĄDŹ KOŚCIOŁEM, KTÓRY SIĘ MODLI
Wołanie o duchowość
Tęsknota za Bogiem
Powołanie w powołaniu
Rekolekcje na co dzień
Pierwsza jest adoracja
3. KOŚCIELE, ODKRYJ NA NOWO POCZUCIE TAJEMNICY
Eucharystia – misterium paschalne
Cechy liturgii
Wypełniona czcią Boga
Bliska życiu – język liturgii
Ubogacona świętym milczeniem
Odkryć skarb Mszy Świętej
Pan z wami
Módlmy się
Oto słowo Boże
Ciebie prosimy
Niech Pan przyjmie ofiarę
Uświęć mocą Twojego Ducha
...a będzie uzdrowiona dusza moja
Idźcie w pokoju Chrystusa
Mistagogia
Dokąd liturgia?
4. KOŚCIELE, DAWAJ ŚWIADECTWO
Tajemnica ubóstwa
Wyobraźnia miłosierdzia
Przywrócić godność człowiekowi
Wznosić świątynię miłosierdzia
5. POWOŁANIE I MISJA ŚWIECKICH
Kościelne zawody
Rola rad w parafii
6. KOŚCIELE, PRZYWRÓĆ DUCHA EUROPIE
...ZEBRAĆ PLON
DZIĘKUJĘ BOGU I LUDZIOM
POROZMAWIAJMY...
INHALTSVERZEICHNIS
ZUSAMMENFASSUNG 248
SKRÓTY TYTUŁÓW DOKUMENTÓW I CZASOPISM
BIBLIOGRAFIA
 

Fragment

UPRAWIĆ ZIEMIĘ...
Nasz Ojciec kochał ziemię. Uprawiał ją z miłością. W sezonie wstawał przed świtem, karmił konie, ładował narzędzia rolnicze na wóz i, gdy dniało, wyjeżdżał w pole. Ze słowami: „No to w imię Boże”, wbijał ostrze pługa w ziemię. Całymi godzinami szedł za pługiem, wtedy jeszcze jednoskibowym. W ciągu dnia pokonywał dziesiątki kilometrów. Od czasu do czasu odpoczywał. Koniom dawał obrok, siadał na pługu i wyciągał z torby coś do jedzenia. Po posiłku zapalał papierosa i patrzył, długo patrzył z lubością na pięknie ułożone skiby świeżej ziemi. Po zaoraniu pola wracał do domu zmęczony, ale szczęśliwy. Wtedy mówił do nas: „Ale dobrze się orało, jak po maśle”. I siadał z ulgą do kolacji. Późnym wieczorem brał do ręki motykę i wracał na zaorane pole, aby na jego rogach skopać ziemię, której nie udało się do końca zaorać. Gdy zaorany zagon odpowiednio przesechł, trzeba było go zbronować. Aby dobrze spulchnić ziemię, Ojciec poganiał mocno konie i biegł obok bron. Nie zawsze bronowanie wystarczało, aby przygotować pole pod zasiew. Wtedy chodził z motyką po polu i rozbijał większe gruzły. Czasami zabierał mnie i brata ze sobą do pomocy. Tak uprawiona gleba czekała na przyjęcie ziarna.
Długa była droga ziarna, zanim zostało wrzucone w ziemię. Z braku maszyn odpowiedniej jakości ziarno nie nadawało się zaraz po omłotach do siewu. Najpierw przepuszczane było przez młynek („młujnek”), który oczyszczał je z plew i resztek chwastów. Ale to nie wystarczało. Całymi godzinami kręciliśmy – mój brat i ja – korbą tzw. celyndra, czyli urządzenia oczyszczającego ziarno, sortującego je według wielkości i zarazem według stopnia jego dojrzałości. Tylko z jednego wylotu ziarno nadawało się do siewu. Następnie było ono pieczołowicie przechowywane w workach, w suchym miejscu, czekając na ten szczególny dzień. Dzień siewu był dla naszego Ojca wyjątkowo ważnym dniem; dniem, w którym on uznał, że kruchość ziemi i jej wilgotność stworzą optymalne warunki na przyjęcie ziarna. Ojciec wsypywał je wtedy do siewnika i przeglądał je jeszcze; przegarniał je dłońmi tam i z powrotem, jak gdyby chciał się jeszcze raz upewnić, że ziarno jest w porządku. W czasie siewu zatrzymywał się od czasu do czasu, sprawdzając, czy ziarno ze wszystkich dysz siewnika równomiernie wpada w ziemię. Te miejsca, do których nie można było dojechać siewnikiem, zasiewał, czerpiąc dłonią ziarno z koszyka. Po skończonej pracy wracał Ojciec do domu i z satysfakcją nam obwieszczał: „Dobrze się zasiało”. Ziarno zostało wrzucone w ziemię i czekało, aż Pan da wzrost.
W tym wszystkim, co Ojciec robił, było jedno widoczne: miłość do gleby i troska o nią, aby zatęskniła za ziarnem, przyjęła go i wydała obfity plon.
Czy nie to właśnie zadanie jest najważniejsze dla Kościoła w dziele budowania Królestwa Bożego? Aby człowiek zatęsknił za ziarnem Bożego Słowa, za odkryciem Boga na nowo i głęboko?
O tym będzie mowa w tej książce; o sposobie i jakości uprawiania gleby ludzkich serc przez posługę Kościoła w XXI wieku; o realizacji wezwania Jezusa Chrystusa: „Wypłyń na głębię” (Łk 5,4).
Popatrzmy najpierw, jak wygląda gleba duszy człowieka żyjącego dziś w Europie. Poznanie tej gleby jest warunkiem odkrycia właściwego sposobu jej uprawienia.