WYGRAJ MŁODOŚĆ A WYGRASZ ŻYCIE Katechezy dla młodzieży Zobacz większe

WYGRAJ MŁODOŚĆ A WYGRASZ ŻYCIE Katechezy dla młodzieży

Nowy

ks. Teodor Szarwark

: Biblioteka duszpasterza
: Książki

12,90 zł

Opis

Jak wygrać życie? Dla ks. Teodora Szarwarka, autora wielu zbiorów homilii, katechez i konferencji wydawanych przez „Biblos”, odpowiedź zdaje się być prosta. Trzeba wygrać młodość! Tyle że z tym już tak łatwo nie jest. Swego rodzaju przewodnikiem-instrukcją w tej kwestii może stać się jego najnowsza publikacja, w której kapłan przypomina o sprawach oczywistych, ale i fundamentalnych w perspektywie wiary i miłości.

Więcej informacji

ISBN 978-83-733259-9-9
rok wydania 2008
typ wydania1 1
ilość stron 204
format A5

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

WYGRAJ MŁODOŚĆ A WYGRASZ ŻYCIE Katechezy dla młodzieży

WYGRAJ MŁODOŚĆ A WYGRASZ ŻYCIE Katechezy dla młodzieży

Spis treści

Aby mocniej wierzyć

1. Świat jest śladem Boga
2. Pochodzenie świata według Pisma Świętego
3. Bóg jest Ojcem ludzi
4. Dzieje zbawienia
5. Jezus Chrystus
6. Kościół Jezusa Chrystusa
7. Znaki działania Chrystusa w kościele
8. Sakrament przebaczenia
9. Eucharystia w życiu ludzi wierzących
10. Chrześcijanin świadkiem Chrystusa
11. Przyjście Pana w chwale

Aby dobrze przygotować się na wielką miłość

1. Bóg powołuje cię do współpracy ze sobą w realizowaniu planu miłości
2. Stajesz się dojrzałym człowiekiem
3. Czy wiesz co to jest prawdziwa miłość?
4. Zagrożenia miłości w twoim wieku
5. Do miłości i małżeństwa dojrzewasz przez czystość
6. Do czego to prowadzi?
7. Kształtuj czystą postawę życiową
8. Takim będziesz współmałżonkiem jakim dzisiaj jesteś dzieckiem dla rodziców
9. Trzeźwość czyni cię człowiekiem
10. Czy umiesz sobą kierować?
11. Twoje zalety warunkiem szczęśliwego narzeczeństwa i małżeństwa
12. Kto może być godny twojej miłości?
 

Fragment

1. ŚWIAT JEST ŚLADEM BOGA

Trzeba być wielkim mędrcem, żeby umieć dziwić się rzeczom zwyczajnym. Znany filozof Imanuel Kant napisał: „Dwie rzeczy napełniają serce coraz to nowym i coraz to wzmagającym się podziwem i czcią w miarę tego, im częściej, i ustawicznie zajmuje się nimi rozmyślanie: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie”. Zarówno widok wygwieżdżonego nieba, jak i odczucie głosu sumienia są dla nas czymś codziennym. Ale wystarczy chwila zastanowienia, ażeby się tym zadziwić. Oto odpowiedź na pytanie, które tak bardzo nurtuje dzisiejszego człowieka – czy Bóg jest, czy też Go nie ma? – jest wypisana gwiazdami na niebie i głosem sumienia we mnie. Rozwiązanie tego, bodaj najważniejszego ze wszystkich, problemu znajduje się w prawach rządzących materialnym światem i w prawach rządzących życiem moralnym człowieka.
Człowiek myśli przyczynowo. W naszych myślach bardzo często pojawia się pytanie „dlaczego?”: dlaczego to? dlaczego tamto? dlaczego tak a nie inaczej? Jesteśmy głęboko przekonani, że nic nie dzieje się bez powodu, wszystko ma swoje wytłumaczenie. Świat nie jest chaosem, lecz jest uporządkowaną całością, którą da się zrozumieć.
Przeprowadzając najprostsze doświadczenie stwierdzimy, że świat istnieje. Nie tylko potrafimy ten świat poznawać, ale przekształcać go i podporządkowywać własnym celom. I tu pojawia się pierwsze, zdawałoby się najprostsze pytanie: Dlaczego świat istnieje? Przecież równie dobrze mogłoby go nie być. A jednak jest. Jak to wytłumaczyć?
W świecie istnieję ja – człowiek. Każdy z nas doświadczy kruchości swojego istnienia. Jest to bardzo bezpośrednie i bardzo przykre przeżycie. Kiedyś nas nie było i wiemy, że w każdej chwili znowu może nas nie być. Dlaczego więc istniejemy? Czy i to da się wytłumaczyć?
Człowiek badając przyrodę, odkrywa coraz to nowe prawa rządzące materią. I znowu rodzą się pytania: Dlaczego materia jest taka, jaka jest? Dlaczego rządzą nią właśnie takie a nie inne prawa? Jaka jest tego przyczyna?
Wobec tych pytań możliwe są co najmniej dwie postawy. Albo rezygnacja z odpowiedzi, ale to byłoby sprzeczne z naturą i rozumem – albo przyjąć, że istnieje Byt, który jest pełnią istnienia i który stwarza wszelkie istnienie udzielać innym (ć), tzn. jest wszechmocny – potrafi z nicości powołać do bytu. Taki Byt nazywamy Bogiem. Tak więc rozum zastanawiając się nad faktem istnienia świata i człowieka w naturalny sposób przejdzie do istnienia Boga.
Istnienie człowieka pochodzi od Boga i ku Bogu jest skierowane. I nie tylko istnienie człowieka, ale wszystko co istnieje, ponieważ cały świat materialny stworzył Bóg. Bóg jest ostateczną przyczyną wszystkiego.
I może właśnie dlatego czasem tak trudno udowodnić istnienie Boga. Czasem ludziom trudno odnaleźć dowody na istnienie Boga. Głowią się, szukając jakichkolwiek śladów i ich nie znajdują. Z pewnością dlatego, że prawda jest o wiele prostsza. Cały świat, wszystko co istnieje, jest jednym wielkim śladem Boga.
Nie tylko zwykła refleksja – taka, na jaką stać każdego człowieka – pozwala dojść do istnienia Boga, również i współczesna nauka niekiedy podprowadza do tego samego wniosku.
Jak dziś już dobrze wiemy, wszystkie gwiazdy grupują się w swego rodzaju wyspy zwane galaktykami, oddzielone od siebie ogromnymi obszarami pustych przestrzeni kosmicznych. Zarówno badania teoretyczne jak i obserwacje astronomiczne wykazują, że wszystkie galaktyki raczej uciekają od siebie nawzajem. Obowiązuje przy tym pewna prawidłowość: im dalej jakaś galaktyka znajduje się od ziemi, z tym większą prędkością ucieka. Oto, dla przykładu, wyniki niektórych obserwacji: galaktyka odległa od nas o 700 000 lat świetlnych (rok świetlny jest to odległość, jaką promień światła przamierza w ciągu jednego roku) ucieka z prędkością 190 km/sek.; galaktyka odległa o 6 milionów lat świetlnych – z prędkością 2250 km/sek.; galaktyka odległa o 228 milionów lat świetlnych – prędkością 40 000 km/sek. Prędkość z jaką porusza się najdalsza obecnie znana galaktyka –– przekroczyła już połowę prędkości światła! Wyniki te są zaskakujące! Ponadto wszechświat, w którym żyjemy, nie jest tworem stabilnym, lecz nieustannie rozszerza się, pęcznieje, rozrasta, ewoluuje.
Jeżeli tak było zawsze, to cofając się w czasie dochodzimy do momentu, w który cała materia wszechświata była skumulowana w jednym punkcie. Panowały tam niewyobrażalnie wielkie ciśnienia, gęstości i temperatury. Chaos tam panujący nie był, jak sobie pierwotnie wyobrażano, wynikiem pustki i rozproszenia, lecz przeciwnie – jego przyczyną było niewiarygodna ciasnota. Wybuch wszechświata i jego późniejsze rozszerzenie były rewoltą pierwotnej materii, w której ucisk przebrał wszelką miarę.
W ten sposób wyglądał początek obecnie trwającej ewolucji wszechświata. Początek ten jest pewnym punktem granicznym, poza który dzisiejsza nauka nie może się cofnąć. Natura tego początku i wszystko, co go poprzedzało leży poza zasięgiem współczesnych metod naukowych. Tu powstają pytania o to co było przedtem? Czy w ogóle cokolwiek było? Tu w nowym świetle ukazuje się wcześniejsze pytanie: Dlaczego świat istnieje? W tym punkcie filozoficzna refleksja spotyka się z myślą naukową. Zaczynamy podejrzewać, że właśnie wtedy Bóg wyrzekł wszechmocne: „Niech się stanie!”
Nauka może badać tylko świat już istniejącej materii. Ale dociekliwości człowieka to nie wystarczy. Pytamy o przyczynę zaistnienia materii: skąd się wzięła i dlaczego? A pytanie o przyczynę istnienia prowadzi nas do Boga. Nauka nie wszystko potrafi zmierzyć, ocenić i wyjaśnić. Dla nas ludzi wierzących Prapoczątkiem i Praprzyczyną wszystkiego jest Bóg.
Świat to nie tylko to, co nas otacza. To, co tkwi w nas również jest bogatym i różnorodnym światem. W naszym wewnętrznym świecie istotne miejsce zajmuje sumienie. Ono to nakazuje czynić dobrze, a unikać zła, ono chwali lub gani, wskazuje właściwy kierunek postępowania.
W tej materii pytań jest nie mniej niż o początek świata: Mianowicie: na czym polega różnica między dobrem a złem? Czy wynika ona tylko ze zwyczaju, z jakiejś umowy społecznej? Czy istnieje obiektywna podstawa tego, co dobre. Głos sumienia i powszechne przekonanie ludzkości świadczy o tym, że dobro i zło są pojęciami niezależnymi od społecznej umowy. Każdy normalnie myślący człowiek zgodzi się z tym, że choćby wszyscy ludzie na świecie umówili się, że wzajemne mordowanie się jest rzeczą dobrą, to i tak pozostanie ono po prostu zbrodnią.
Czy powinna istnieć nagroda za dobro, a kara za zło? Jeżeli nie, to co ze sprawiedliwością? Bo ta w ziemskim wymiarze nierzadko szwankuje, tak przecież wielu uczciwych ludzi cierpi nie wiadomo za co i po co, a równocześnie wielu łajdakom do końca życia powodzi się znakomicie.
I znowu mamy wybór: albo odrzucić całą moralność, wprowadzić chaos do wszystkich zagadnień etycznych – choć byłoby to wbrew elementarnie pojętym zasadom logiki – albo przyjąć istnienie Boga, Najwyższego Prawodawcy, który stanowi źródło wszelkiego dobra i podstawę całej etyki.
Widzimy więc, że rozumne spojrzenie na świat i na siebie samego prowadzi do uznania Boga – Najwyższego Dobra i Stwórcy wszechrzeczy. Bóg jest potrzebny nie tylko każdemu z nas osobiście, ale również całym społeczeństwom. Nasz wielki pisarz, Bolesław Prus, pisał: „Czy istnieje taki pogląd, taka teoria, która stanowiłaby cel dążeń dla jednostek i społeczeństw, której urzeczywistnienie przyniosłoby zarówno ludziom jak i narodom największą sumę bezpieczeństwa, pomyślności, rozwoju materialnego i duchowego? Owszem, taki pogląd, takie ideały istnieją. Takim ideałem jest religijna definicja Boga i Jego stosunku do człowieka. I tyle. W kilku wierszach streszcza się cała historia cywilizacji, najszlachetniejsze, najwznioślejsze dążenia ludzkie” (B. Prus, Od upadku do odrodzenia).