SŁOWO NA DROGĘ. Rok C, (2007), Cz. III Zobacz większe

SŁOWO NA DROGĘ. Rok C, (2007), Cz. III

Nowy

ks. Robert Kantor, ks. Artur Ważny, ks. Piotr Łabuda

: Biblioteka duszpasterza
: Książki

14,00 zł

Opis

Część trzecia Słowa na drogę zawiera homilie na niedziele i święta na ostatnią część Roku C – od uroczystości Trójcy Przenajświętszej do uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Zostały one przygotowane przez ks. Artura Ważnego oraz ks. Roberta Kantora przede wszystkim w oparciu o teksty biblijne, a także o wytyczne zawarte w programie Komisji Duszpasterstwa Ogólnego Konferencji Episkopatu Polski.

Więcej informacji

ISBN 978-83-733243-5-0
rok wydania 2007
typ wydania1 1
ilość stron 155
format A5

Opinie

Na razie nie dodano żadnej recenzji.

Napisz opinię

SŁOWO NA DROGĘ. Rok C, (2007), Cz. III

SŁOWO NA DROGĘ. Rok C, (2007), Cz. III

Spis treści

Słowo wstępne

Homilie na niedziele i święta
Ks. Artur Ważny

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej
Powołani do uczestnictwa w życiu Trójcy Przenajświętszej

Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej
Powołani do komunii z Bogiem i innymi

X Niedziela Zwykła
Powołani do życia w Kościele

XI Niedziela Zwykła
Powołani do odpowiedzialności za popełnione zło

XII Niedziela Zwykła
Powołani do dawania świadectwa wiary

Uroczystość Narodzenia Jana Chrzciciela

XIII Niedziela Zwykła
Powołanie do służby kapłańskiej

XIV Niedziela Zwykła
Powołanie osób świeckich

XV Niedziela Zwykła
Powołani do praktykowania miłości miłosiernej
XVI Niedziela Zwykła
Powołani do zachowania hierarchii wartości

XVII Niedziela Zwykła
Powołani do modlitwy

XVIII Niedziela Zwykła
Powołanie do życia konsekrowanego

XIX Niedziela Zwykła
Powołani do życia w nadziei

Uroczystość Wniebowzięcia NMP
Naśladowanie Maryi

XX Niedziela Zwykła
Powołanie osób samotnych

XXI Niedziela Zwykła
Powołani do życia w małżeństwie i rodzinie

Homilie na niedziele i święta
Ks. Robert Kantor

XXII Niedziela Zwykła
Chrześcijanin człowiekiem pokory

XXIII Niedziela Zwykła
Warunek bycia uczniem Chrystusa

XXIV Niedziela Zwykła
Radość Ojca z nawrócenia grzesznika

XXV Niedziela Zwykła
„Nie możecie służyć Bogu i mamonie”

XXVI Niedziela Zwykła
Potrzeba ludzkiej solidarności

XXVII Niedziela Zwykła
Wiara jest łaską

XXVIII Niedziela Zwykła
Wiara, która uzdrawia

XXIX Niedziela Zwykła
Wytrwałość na modlitwie

XXX Niedziela Zwykła
„Panie, czymże ja jestem przed Twoim obliczem?”

Uroczystość Wszystkich Świętych
„Święci żyją świętymi i pragną świętości”

XXXI Niedziela Zwykła
Bóg nie pragnie śmierci występnego

XXXII Niedziela Zwykła
Żyjemy nie po to, aby zniknąć bez śladu

XXXIII Niedziela Zwykła
„Kto nie chce pracować, niech też nie je”

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
Czy Bóg jest królem naszych serc?
 

Fragment

Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Powołani do uczestnictwa
w życiu Trójcy Przenajświętszej

Prz 8,22-31; Ps 8; Rz 5,1-5; J 16,12-15

Niektórzy opowiadają następującą historię: Siódmego dnia, po zakończeniu dzieła stworzenia, Bóg ogłosił swe święto. Wszystkie stworzenia postanowiły podarować mu najpiękniejsze rzeczy. Wiewiórki przyniosły orzechy, króliki marchew, owce ciepłą wełnę, krowy mleko, kwiaty zapach, pszczoły miód… Miliardy aniołów ustawiły się wkoło, śpiewając niebieską pieśń. Człowiek czekał na swoją kolej z niepokojem: „Cóż ja mogę ofiarować?” Gdy pozostało przed nim już tylko kilka stworzeń, ogarnęła go panika. Kiedy jednak nadeszła jego kolej, człowiek zrobił coś, czego żadne stworzenie nie ośmieliło się zrobić. Podbiegł do Boga, wskoczył na Jego kolana i uściskał Go, mówiąc: „Kocham Cię!”
Oblicze Boga rozjaśniło się. Wszystkie stworzenia zrozumiały, że człowiek ofiarował Bogu najwspanialszy prezent.
Oto jest największa tajemnica, w jakiej Bóg pozwolił człowiekowi uczestniczyć. Tajemnica Miłości. Zaprosił nas do siebie i obdarował cząstką swej tajemnicy życia – On, który jest Miłującą Wspólnotą Osób.
Prawda o Trójcy Świętej jest tajemnicą. Rozum nie potrafi jej do końca ogarnąć. Może tylko starać się ją sobie przybliżyć. Ktoś powiedział: „Widzę mrówkę i zadaję sobie pytanie, co ona wie o mnie, człowieku?” Co człowiek może wiedzieć o Bogu jedynym, który jest Trójcą Najświętszą? Najprecyzyjniej wyjaśnia to Katechizm Kościoła Katolickiego. Może warto więc dziś sięgnąć po niego. W jednym z punktów czytamy: „Nie wyznajemy trzech bogów, ale jednego Boga w trzech Osobach: «Trójcę współistotną». Osoby Boskie nie dzielą między siebie jedynej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem: «Ojciec jest tym samym, co Syn, Syn tym samym, co Ojciec, Duch Święty tym samym, co Ojciec i Syn, to znaczy jednym Bogiem co do natury» (por. KKK 253).
W innym miejscu czytamy: „Osoby Boskie rzeczywiście różnią się między sobą. «Bóg jest jedyny, ale nie jakby samotny» (...). „Ojciec”, „Syn”, „Duch Święty” nie są tylko imionami oznaczającymi sposoby istnienia Boskiego Bytu, ponieważ te Osoby rzeczywiście różnią się między sobą: «Ojciec nie jest tym samym, kim jest Syn, Syn tym samym, kim Ojciec, ani Duch Święty tym samym, kim Ojciec czy Syn». Różnią się między sobą relacjami pochodzenia: «Ojciec jest tym, który rodzi; Syn tym, który jest rodzony; Duch Święty tym, który pochodzi» (por. KKK 254).
Trudne to słowa i niepojęte. Zastanawiamy się, w jaki sposób ta wiedza, że nasz Bóg jest jednym Bogiem w trzech Osobach, może wpływać na naszą codzienność, na nasze chrześcijańskie życie?
Najpierw ta niepojętość Boga przez ludzki rozum daje nam pewność, że nasz Bóg jest prawdziwy, jedyny i nie ma innego. Prorok Izajasz powie: „Prawdziwie Tyś Bogiem ukrytym, Boże Izraela” (Iz 45,15). A ojciec Kościoła, św. Augustyn, zapyta: „Cóż dziwnego, że nie możesz Go pojąć. Gdybyś Go pojął, nie byłby Bogiem”. Nasz poeta w sutannie, ksiądz Jan Twardowski napisał kiedyś, że „doktoraty z teologii gryzie mysz pod progiem, a to, co zrozumiałeś, to już nie jest Bogiem”. W końcu przytoczmy wypowiedź znanego pisarza Grahama Greena: „nie potrafiłbym wierzyć w Boga tak prostego, że mógłbym Go zrozumieć”.
Tajemnica Trójcy Świętej pozwala nam także bardziej zrozumieć siebie samych. Czytamy bowiem w Biblii: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27). Co to dla nas znaczy? Jesteśmy podobni do Boga. Prawda o Bogu jest w pewnym sensie także prawdą o nas samych. W czym jesteśmy podobni do Boga? Zasadniczo nasze podobieństwo do Boga dotyczy naszej duchowej, rozumnej i wolnej natury – czyli tego, że jesteśmy osobami, którym Bóg podarował perspektywę wieczności. Nadto nasze podobieństwo wyraża się w tym, że tak jak Bóg jesteśmy zaproszeni do życia we wspólnocie osób. Najbardziej do Boga jesteśmy więc podobni, gdy żyjemy i wzrastamy we wspólnocie, razem z innymi ludźmi. Tych podobieństw można szukać wiele, ale dziś zatrzymajmy się na trzech.
Jesteśmy podobni do Boga w miłości i przebaczaniu, jesteśmy podobni w rodzicielstwie i kreatywności oraz jesteśmy podobni w wychowaniu i odpowiedzialności za drugich. Pełne objawienie tajemnicy Boga przyniósł nam Jezus Chrystus i dlatego wszelkie nasze myślenie i mówienie o Bogu zawsze powinno uwzględniać perspektywę Syna Bożego.
I On właśnie mówi, że mamy kochać, tak jak On ukochał nas: „Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34). Papież Benedykt XVI skomentuje te słowa w Orędziu na XXII Światowy Dzień Młodzieży: „Już w Starym Testamencie Bóg powiedział: «Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego» (Kpł 19,18), lecz nowość Chrystusa polega na tym, że kochać tak, jak On nas ukochał, znaczy kochać wszystkich, bez różnicy, także wrogów, „do końca” (por. J 13,1). Tak kocha Bóg i to jest nasze zadanie, ponieważ jesteśmy do Niego podobni w miłości i przebaczaniu.
Jesteśmy podobni w rodzicielstwie i kreatywności. W Księdze Rodzaju czytamy: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1,28). Jednym z największych dramatów człowieka jest przeżywać szczęście i nie móc się nim podzielić z innym. Człowiek jest powołany do życia we wspólnocie. W równym stopniu potrzebuje kochać, co być kochanym. A miłość to dawanie i przyjmowanie dobra. To właśnie dokonuje się w relacji pomiędzy Bożymi Osobami. Dlatego Bóg nie jest jakimś wielkim, na wszystko obojętnym samotnikiem, jak czasami w historii, a i dziś, chcieliby niektórzy filozofowie. Bóg pragnie swoją miłością obdarowywać, pragnie, by Jego miłość uszczęśliwiała także inne istoty. Taka jest istota miłości. Bóg stwarza więc aniołów i ludzi, duchowe istoty zdolne do miłości. Stwarza dla człowieka świat zwierząt i roślin, cały kosmos. Miłość bowiem jest kreatywna, twórcza. I w tym przekazywaniu miłości i życia, czyli w płodności oraz w kreatywności, czyli w czynieniu sobie ziemi poddanej, jesteśmy podobni do Boga i mamy Go naśladować.
Jesteśmy także do Niego podobni w odpowiedzialności i wychowaniu drugich. Już na początku historii ludzkości słyszymy pytanie Boga, które zadał Kainowi: „Gdzie jest brat twój, Abel?” (Rdz 4,9). To jest nasze zadanie – troszczyć się o osoby, które są obok nas, które są we wspólnocie z nami. Bóg o nie pyta, będzie pytał i kiedyś przy końcu ich lub naszego życia: gdzie jest twój brat, gdzie jest twoja siostra i gdzie ty byłeś, gdy potrzebowali twojej pomocy? Najdobitniej ukazał nam tę odpowiedzialność za drugich sam Jezus, kiedy kreślił obraz końca czasów: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Czytamy także w Księdze Powtórzonego Prawa, w jaki sposób Bóg traktuje swój lud: „Jak orzeł, co gniazdo swoje ożywia, nad pisklętami swymi krąży, rozwija swe skrzydła i bierze je, na sobie samym je nosi – tak Pan sam go prowadził, nie było z nim boga obcego” (Pwt 32,11-12). Oto piękny przykład odpowiedzialności za tych, którzy są nam dani, i ich wychowania zwłaszcza przykład wychowywania dzieci przez rodziców. Orzeł, gdy przychodzi odpowiedni czas, uczy swoje dzieci fruwać. Gdy nie chcą, sam wyrzuca je brutalnie z gniazda. Jeśli okaże się, że jeszcze nie potrafią, to bierze je na jakiś czas na swoje skrzydła. I konsekwentnie, znów zostawia je same, aż nauczą się wysoko szybować i z czasem żyć samodzielnie.
Oto przykłady tego, co wynika z naszego wszczepienia i wiary w Trójcę Świętą, jak w praktyce powinna ta prawda wiary wpływać na naszą codzienność. Jestem osobą, mam rozum i wolną wolę. Moim przeznaczeniem jest wieczność. Moim sposobem życia ma być życie we wspólnocie. Moim stylem bycia, chlebem powszednim ma być miłość i przebaczanie, kreatywność i rodzicielstwo oraz odpowiedzialność i wychowanie. Dlaczego? Bo jestem podobny do Boga w Trójcy Jedynego!
I jeszcze przypomnienie, gdzie jest początek takiego życia. Znów przywołamy obraz orłów, ale z ludowego podania. Brutalna to, ale wzniosła historia. Podobno orzeł zabiera swe małe kilkudniowe pisklęta na wyżyny niebiańskie i każe im patrzeć na słońce. Uzna je za swoje dzieci, jeżeli bez zmrużenia oczu wytrzymają blask ognistego słońca. Jeśli zmrużą oczęta, zrzuca je na zagładę, gdyż nie są one godne rodu orłów. Nas nikt tak brutalnie nie chce traktować, ale w jakiś sposób podobnie wobec nas czyni nasza Matka – Kościół. Przy chrzcie, kiedy mamy zaledwie kilkanaście czy kilkadziesiąt dni, każe nam wyznawać wiarę w oślepiającą prawdę o Bogu w Trójcy Jedynym. Prawdę, która nawet po objawieniu jej przez Jezusa Chrystusa jest dla nas niepojęta. Ale nie o teoretyzowanie chodzi w chrześcijaństwie, tylko o uczestniczenie w życiu samego Boga. Do tego jesteśmy zaproszeni i powołani od chwili chrztu świętego. Dziecko na początku żyje we wspólnocie swoich rodziców i nic nie rozumie. Z czasem pojmuje coraz więcej, ale i tak nigdy do końca. My jesteśmy zawsze dziećmi dla Boga. Dlatego nie martwmy się tym, że nie rozumiemy wszystkiego. My bądźmy podobni do Boga. Jeśli trzeba będzie wiedzieć więcej czy nawet wszystko, Bóg nam to objawi. Obiecał to w dzisiejszej Ewangelii: „On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe” (J 16,13). To, co objawi nam Duch Święty, ma służyć temu, abyśmy stawali się przede wszystkim świętymi, bo tylko wtedy możemy na wieki uczestniczyć w życiu Świętego Boga.
Dzisiaj Kościół daje nam przykład, dodatkowy impuls i motyw, abyśmy się ośmielili naśladować Boga i tęsknić za życiem z Nim. Ojciec Święty ogłasza naszego rodaka, błogosławionego Szymona z Lipnicy, świętym! Na przełomie lat 1482/1483 szalała w Krakowie zaraza. Przyszła z Węgier i pochłaniała dziennie ponad 100 osób. Bernardyni krakowscy pomagali ludności miasta w miarę swoich możliwości. Dwudziestu pięciu braci zakonnych oddało życie. Wśród pomagających dwoił się i troił o. Szymon z Lipnicy, słynny już wówczas kaznodzieja. W oktawę Nawiedzenia Matki Boskiej wygłosił kazanie, które odbiło się echem w całej Polsce. Bezpośrednio po nabożeństwie zauważono na jego ciele ślady choroby. Po pięciu dniach o. Szymon zmarł. Dziś czcimy go jako świętego.
Szukamy czasem szczególnych znaków i cudów, by pogłębić swoją wiarę, czy tylko zaspokoić próżną ciekawość. Tymczasem Bóg, poprzez swoich świętych i ich życie, daje nam takie znaki. Powinny one sprawić, byśmy się nawrócili i żyli na co dzień wiarą, że jesteśmy powołani do uczestnictwa w życiu Trójcy Przenajświętszej. Jesteśmy zaproszeni, by być świętymi! To nie poezja, to powołanie!